Okiem eksperta na finanse osobiste
Okiem eksperta na finanse osobiste

Polski handel zagraniczny: Wyroby przemysłu lekkiego

Eksport wyrobów przemysłu lekkiego rośnie z roku na rok. Spora w tym zasługa polskich producentów obuwia oraz marek odzieżowych, które zdążyły już rozgościć się na zagranicznych rynkach. W ubraniach z Polski chodzi nie tylko Europa!
Polski handel zagraniczny: Wyroby przemysłu lekkiego

W ubiegłym roku łączna wartość produktów skategoryzowanych jako wyroby przemysłu lekkiego wyniosła ponad 9 mld euro. W tym segmencie Polska jest jednak przede wszystkim importerem – w 2017 r. sprowadziliśmy towary za 12,5 mld euro. Te liczby przekładają się na całkiem sporą część polskiego handlu zagranicznego: 4,45 proc. całego eksportu i 6,11 proc. importu.

Jakie towary budują sukces polskiego przemysłu lekkiego? Które firmy są liderami eksportu?

ODZIEŻ I TEKSTYLIA

Śmiało można powiedzieć, że w ostatnich latach polskie ubrania i tekstylia urosły do rangi jednej z naszych eksportowych specjalności. Jak wynika z opublikowanego pod koniec ubiegłego roku raportu PKO BP, między 2012 a 2016 r. eksport odzieży wzrósł o 70 proc. Dziś jesteśmy 17. największym eksporterem ubrań na świecie. Większość produkcji przeznaczonej na eksport (w przypadku tekstyliów to ponad połowa, a jeśli chodzi o odzież – nieco mniej niż 50 proc.) trafia na rynki europejskie: przede wszystkim do Niemiec i krajów Europy Środkowo-Wschodniej.

– Aby podbić świat, należy najpierw odnieść sukces w Europie – mówił w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Sławomir Łoboda, wiceprezes ds. rozwoju w LPP, jednego z największych w kraju eksporterów odzieży. Firma zarządza takimi markami, jak Cropp, House, Mohito, a przede wszystkim Reserved, które z salonami w prestiżowych lokalizacjach w Berlinie czy Londynie jest dziś ambasadorem polskich ubrań na świecie. Produkty LPP można dziś dostać również w Egipcie, Arabii Saudyjskiej czy Katarze.

We wschodnią część Starego Kontynentu celuje za to Redan, który sieć swoich sklepów (Top Secret, Troll, Drwyash i TXM) rozwija przede wszystkim w Rumunii, na Ukrainie i Słowacji. Podobną strategię realizuje również OTCF, właściciel sportowej marki 4F. – Tam, gdzie sponsorujemy sportowców, mamy lepsze wyniki sprzedaży niż tam, gdzie nie sponsorujemy. W tej chwili w ubraniach 4F występują reprezentacje olimpijskie z Polski, Łotwy, Serbii i Chorwacji – mówił „Forbesowi” Igor Klaja, założyciel firmy.

Polska odzież za granicą to nie tylko sieciówki, ale także marki premium. Tutaj wymienić trzeba przede wszystkim należącą do Joanny Przetakiewicz La Manię, która swoje kolekcje sprzedaje w słynącym z najbardziej luksusowych produktów londyńskim domu towarowym Harrods, oraz firmę Emanuel Berg, z salonami w Budapeszcie, Monachium i Kolonii.

OBUWIE

Sukcesy polskich marek nie kończą się na ubraniach – pewnym krokiem po światowych rynkach stąpają również krajowi producenci obuwia. W ubiegłym roku eksport butów zbliżył się do progu 1,5 mld euro, a według „Dziennika Gazety Prawnej” jesteśmy już ich czwartym producentem w Europie.

W tej branży karty rozdaje przede wszystkim polkowickie CCC, które do swoich zagranicznych salonów kieruje już ponad 60 proc. produkcji. Firma już teraz jest obecna w 20 krajach, a w zanadrzu szykuje ekspansję na rynek szwajcarski oraz Bliski Wschód. Już niedługo buty CCC będzie można przymierzyć w Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Katarze czy Kuwejcie.

Swoją cegiełkę do dobrego wyniku eksportu polskiego obuwia dokładają również tacy producenci jak Wojas (ze sklepami na Słowacji, w Czechach, Rumunii i Białorusi) czy Gino Rossi (które swoje buty sprzedaje za zachodnią granicą kraju, w Niemczech i Czechach).

PUCH I SIERŚĆ

Co ciekawe, wśród wyrobów przemysłu lekkiego znajdziemy również towar, który stanowi jeden z fundamentów naszej współpracy gospodarczej z Japonią. Mowa o… polskim puchu! Skubany ręcznie gęsi puch jest naszym hitem eksportowym w Kraju Kwitnącej Wiśni – każdego roku wysyłamy ponad 100 ton gęsich piórek. Według Andrzeja Kloneckiego, prezesa Fundacji Hodowców Polskiej Białej Gęsi (cytowanego przez portal Agropolska.pl), ceny kołder z polskiego puchu potrafią sięgnąć w Japonii nawet blisko 60 tys. jenów, czyli aż 20 tys. zł.

Z kolei jednym z bardziej nietypowych towarów, który importujemy, jest sierść. Z Chin, Niemiec, Holandii, a nawet Sri Lanki kupujemy sierść i szczecinę z dzików i borsuków. W 2014 r. wydaliśmy na nią ponad 16 mln złotych. Po co? To materiał niezbędny m.in. przy produkcji pędzli i szczotek.

Jeżeli chcesz zobaczyć jak eksport i import wyrobów przemysłu lekkiego plasuje się pomiędzy innymi kategoriami, porównaj je na wykresie!

Czy ten artykuł był pomocny?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *