Okiem eksperta na finanse osobiste
Okiem eksperta na finanse osobiste

Raty 0% – czy to się opłaca?

O kupowaniu sprzętów na raty 0% słyszeli już pewnie wszyscy. Nie wszyscy jednak z tej opcji korzystali – niektórzy wietrzą w tym podstęp! Czy słusznie? Jak działają raty 0%? Czy faktycznie kupujemy bez dopłacania? Na co uważać? Sprawdź!
Raty 0% – czy to się opłaca?

Dwa lata temu kupiłam telefon na raty 0%. Niby nic wielkiego, bo wiele osób kupuje na raty, ale dla mnie to było przeżycie: pierwszy raz kupiłam coś nie za gotówkę. Po pierwsze, miała to być dla mnie rozgrzewka przed wzięciem kredytu hipotecznego (wizja zadłużenia się na tyle lat mnie paraliżowała, dlatego postanowiłam sobie dawkować emocje kredytowe). Po drugie, chciałam sprawdzić, co tak naprawdę znaczą te raty 0%.

Owocem tego zakupu jest poniższy tekst. Wyjaśniam w nim, czy raty 0% faktycznie nic nas nie kosztują, czy warto kupować sprzęt na nieoprocentowane raty i na co uważać. Zapraszam do lektury!

Raty 0% – co to znaczy?

Raty 0% to już w zasadzie rynkowy standard. Taką opcję finansowania oferują już zarówno sklepy stacjonarne, jak i internetowe. Prym w pożyczaniu za zero wiedzie Allegro, Media Markt czy RTV Euro AGD. Co to właściwie oznacza, że kupujemy za zero? To, że kupujesz wybrany sprzęt w ratach, ale suma tych rat jest równa kwocie, którą byś zapłacił, gdybyś kupił ten sprzęt za gotówkę. Prowizja wynosi 0%, oprocentowanie 0% oraz RRSO 0%.

Przykład. Kupujesz komputer o wartości 3 770 zł, ale zamiast sięgać po oszczędności, rozkładasz spłatę tego sprzętu na 30 miesięcy. Podpisujesz umowę kredytową i w 30, comiesięcznych ratach w wysokości 125,67 zł spłacasz zakupiony sprzęt. Całkowity koszt kredytu wynosi Cię 0 zł, rzeczywista roczna stopa oprocentowania – 0%, całkowita kwota do oddania – 3 770 zł.

Raty 0% – jak to działa?

Cały proces przebiega sprawnie. Jest co prawda trochę dokumentów do podpisania, ale wszystko można załatwić w pół godziny, w jednym miejscu – bez zbędnych wizyt w banku. Poniżej wyjaśniam, jak to wygląda krok po kroku.

  1. Wybierasz w sklepie lub online produkt.
  2. W sklepie z pomocą doradcy wypełniasz wniosek kredytowy.
    Ustalasz ile i na ile chcesz pożyczyć. Z reguły przy niewielkich kwotach, w RTV Euro AGD dotyczy to zakupów do 5 000 zł, nie musisz nawet przedstawiać zaświadczenia o zarobkach, do wypełnienia wniosku wystarczy dowód. Podajesz w nim swoje dane osobowe, adres zameldowania, miejsce pracy, wysokość zarobków i wysokość innych zobowiązań finansowych.
  3. Po 15 minutach otrzymujesz decyzję kredytową.
  4. Jeśli jest pozytywna, to dokładnie czytasz umowę i jeśli wszystko jest OK, to podpisujesz wniosek i kupujesz sprzęt na raty.
    Czytając wniosek warto zwrócić uwagę na to, czy RRSO wynosi na pewno 0 proc. i czy w umowie nie ma wzmianki o ubezpieczeniu!
  5. Sprzęt jest Twój, teraz musisz pamiętać o regularnym spłacaniu rat.

Raty zero procent – czy to fikcja?

Raty 0% to nie fikcja. Można kupić sprzęt w sklepie na raty bez ponoszenia żadnych dodatkowych kosztów. Sprawdziłam to na własnej skórze. RRSO mojego kredytu ratalnego wynosiło 0%. Niestety, nie zawsze jest tak różowa. Czasami za hasłem „raty 0 proc.” kryją się ukryte koszty. Jakie?

Na co uważać, kupując na raty 0%?

Na ukryte koszty! Pułapki są tak naprawdę cztery:

  • zawyżona cena produktu – czasami dzieje się tak, że sklep, który oferuje zakup sprzętów na raty 0% wlicza sobie po prostu koszty kredytu w cenę; praktyka godna pogardy, ale nie tak trudna do wykrycia. Tu z pomocą przychodzą porównywarki internetowe, które czarno na białym pokazują, ile wybrany przez Ciebie sprzęt kosztuje w różnych sklepach.
  • kosztowne ubezpieczenie kredytu – czasami dzieje się też tak, że sprzedawcy oferujący nam raty 0%, próbują nam wcisnąć kosztowne ubezpieczenie. Informują klientów o konieczności wykupu dodatkowego ubezpieczenia. Robią to, bo banki oferują im za to prowizję. Nie musicie się jednak na takie ubezpieczenie zgadzać. Zanim cokolwiek podpiszecie poproście o podanie powodu wykupienia ubezpieczenia. Uwaga: odpowiedź powinniście otrzymać z banku. Jeśli bank podtrzyma decyzję o konieczności wykupu ubezpieczenia, to będzie to de facto informacja o tym, że RRSO proponowanego kredytu nie wynosi 0%, a to oznacza, że kredyt nie jest darmowy.
  • sprzedaż dodatkowych produktów – czasami dzieje się tak, że sprzedawca próbuje wmówić swoim klientom, że by dostać raty 0%, trzeba podpisać umowę o dodatkowy produkt, najczęściej o konto osobiste lub o kartę kredytową. Może być to zwykła ściema, może to być też wymóg banku – jeśli tak jest to trzeba po prostu ubiegać się o kredyt w innym banku albo w ogóle zrezygnować z opcji zakupu na raty 0% w danym sklepie. Bo choć nie zapłacicie żadnych odsetek, to zyskacie kosztowny produkt bankowy.
  • zaniżanie dochodów kredytobiorcy we wniosku – rzadko, ale jednak się to zdarza. Po co? Po to, żeby bank wydał odmowną decyzję w sprawie udzielenia darmowego kredytu. Na pocieszenie sprzedawca będzie Ci próbował zaoferować kredyt na standardowych warunkach, a to będzie się wiązało z poniesieniem przez Ciebie dodatkowych kosztów. Dlatego zanim doradca wyśle wniosek do banku, zajrzyj, czy wszystko na pewno się zgadza.

Dlaczego warto kupować na raty 0%?

Nie zawsze jednak jest tak, że raty 0% to fikcja. Zdarzają się oferty bez ukrytych kosztów, które warto rozważyć. Dlaczego? Bo zakup na raty zero procent niesie też ze sobą korzyści. Jakie?

  • Budowanie pozytywnej historii kredytowej – o tym powinni pamiętać przede wszystkim Ci, którzy w bliższej lub dalszej przyszłości planują wziąć w banku kredyt hipoteczny bądź inny kredyt na większą kwotę. Regularnie spłacając raty, budujemy pozytywną historię kredytową, która na pewno zwiększy szansę na otrzymanie finansowania w przyszłości. Jak to możliwe? Bank zanim udzieli Ci kredytu, sprawdzi Twoją historię w BIK-u. Informacja o tym, że spłacałeś już regularnie jakieś zobowiązanie, będzie dla instytucji informacją, że warto Ci zaufać.
  • Nienaruszanie oszczędności – dla większości z nas wyłożenie 1 000 zł na niezaplanowane wcześniej zakupy online, nie jest możliwe z bieżących dochodów. Zepsuta nagle pralka jest z reguły równoznaczna z koniecznością sięgnięcia do oszczędności. Tymczasem wyciąganie pieniędzy z konta oszczędnościowego czy mrożenie oszczędności na czarną godzinę, podczas gdy można kupić coś na raty 0 %, nie jest najkorzystniejszym finansowo rozwiązaniem.

Jak widzisz, raty 0% to nie jest fikcja. Można i warto korzystać z takich rozwiązań finansowych. Trzeba tylko dokładnie czytać umowy i sprawdzać proponowane nam warunki. Jeśli ktoś chce Wam wcisnąć ubezpieczenie lub kartę kredytową – nie podpisujcie. Jeśli w sklepie, który oferuje raty 0%, produkty są droższe niż w innych sklepach – nie kupujcie. A jeśli wszystko jest OK – to korzystajcie i budujcie swoją pozytywną historię kredytową, bez naruszania oszczędności!

Czy ten artykuł był pomocny?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *